Nanna Foss ,,Spektrum. Leonidy"


Nanna Foss ,,Spektrum. Leonidy"
Cykl: Spektrum t.1
Wydawnictwo: Driada
Tłumaczenie: Bogusława Sochańska
Rok wydania: 2017
Stron: 544

Leonidy to pierwsza część serii SPEKTRUM, w której przyjaźń, miłość i ważące na całym życiu wybory splatają się w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości.
Do zalet „Spektrum. Leonidy” należy zaliczyć prosty, przystępny język, intrygującą fabułę i paranormalną otoczkę, która budzi zainteresowanie znacznej części czytelników literatury Young Adult. Nie bez znaczenia są również entuzjastyczne recenzje, które książka otrzymała w rodzimym kraju.

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4809026/spektrum-leonidy

Seria Nanny Foss jest dosyć obiecującą serią młodzieżową. Przeczytałam i cóż... może jestem już odrobinkę za stara, by z zapartym tchem przeżywać pierwsze zauroczenia nastolatków, jednak pierwszy tom wciągnął mnie dosyć mocno.
Cykl Spektrum i początek, tej niezwykłej przygody szóstki nastolatków, nieco kojarzy mi się z kultowym już Power Raingers. Zwłaszcza motyw kolorów, wywołał u mnie jednoznaczne skojarzenia, jednak trzeba przyznać, że telewizyjne przygody Raingersów, były nieco kiczowate, za to w książce Nanny Foss zwroty akcji są naprawdę interesujące i zaskakujące - pewne aspekty są moim zdaniem nieco niedopracowane, jednak całość zrobiła na mnie wrażenie. Mimo pewnych podobieństw, jest to jednak seria wyróżniająca się, jest to coś innego w obecnym zalewie powieści dystopijnych, czy romansów Young/New Adult, kierowanych do młodzieży.

Watek podróży w czasie, paranormalnych zdolności, pewnej otoczki magicznej jest naprawdę ciekawy, jednak pierwszy tom jest zawsze wstępem do dalszych historii i tutaj autorka chciała koniecznie wyczerpać niektóre wątki, wytłumaczyć reguły rządzące tym niezwykłym światem, wprowadzić trochę tajemnic i zamętu, dobrze sportretować bohaterów. Pewne rzeczy wyszły jej lepiej, drugie gorzej. Wiem, jednak dokładnie co zamierzał przekazać autor i udało się tutaj uniknąć powierzchownego podejścia do tematu - uruchomiłam wyobraźnię.
Jeśli chodzi o samych bohaterów, to nie zapałałam do nich szczególną miłością. Zwłaszcza Noa okropnie mnie irytował. To chłopak aspirujący do pozycji lidera, jednak trudno mi go jednoznacznie określić. Co ciekawe te liczne wady i zalety bohaterów, czynią ich interesującymi, mimo tego, że trudno ich obdarzyć wielką sympatią. Jest to dosyć ciekawy zabieg i zwłaszcza z tego powodu jestem zaintrygowana.
Cała fabuła moim zdaniem trzyma się kupy, mimo że akcja rozwija się dosyć powoli. Książka jest bardzo obszerna, ale język powieści jest bardzo prosty, styl lekki, książkę czyta się naprawdę szybko.
Usunęłabym z niej kilka takich zbytecznych opisów np. sytuacji, uczuć, tego gdzie co stoi czy w jaki sposób działa jakiś sprzęt. Czytelnik zna te rzeczy z życia codziennego, są to niepotrzebne zapychacze.
Podoba mi się rozegranie wydarzeń w tej książce i to nieśpieszne tempo, które buduje klimat. Jest  naprawdę nieźle.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję http://businessandculture.pl/

,,Cicha noc" reż. Piotr Domalewski


źr. https://cont6.naekranie.pl/wp-content/uploads/2017/09/Cicha-Noc-plakat-278x400.jpg

Pracujący za granicą Adam niespodziewanie wraca do rodzinnego domu na Boże Narodzenie. Nikt z krewnych nie spodziewa się, jak wielki wpływ na ich życie będą miały dalsze wydarzenia wigilijnej nocy. 
źr. opisu Filmweb


Sklepy, telewizja i nasze wyobrażenia windują święta Bożego Narodzenia do magicznego, najważniejszego czasu w roku. Czasu, gdy wszyscy się kochamy, rodzina spędza czas razem, wszystkie niesnaski i kłótnie odchodzą na dalszy plan. Ma być pięknie, miło i rodzinnie. Czy tak jest naprawdę - niestety nie. Owszem w święta wszyscy się staramy, ale rzeczywistość to nie jest bajkowa opowieść, gdzie wszystkie problemy w magiczny sposób się rozwiązują. I o tym jest ,,Cicha noc" w reżyserii Domalewskiego, debiutanta i nadziei kina polskiego. Moim zdaniem to film wybitny, który trzeba obejrzeć kilka razy. To film przemyślany, nieoczywisty, dograny w najmniejszym szczególe. Ukazujący tak prawdziwy obraz, że człowiek wychodzi z kina otrzeźwiony, ale też smutny, przytłoczony, potrzebuje chwili refleksji.

Realistycznie oddany obraz polskiej rodziny sprawia, że każdy z nas znajdzie w tym filmie coś, co nagminnie zdarza się w jego domu. Owszem jest tutaj kilka rzeczy przerysowanych, nad wyraz, ale to sprawia, że ,,Cicha noc" wybrzmiewa jeszcze mocniej i jest to jak najbardziej potrzebne, by oddać wszystko to, co było w zamyśle reżysera.

To nie jest film dynamiczny. Jest kilka momentów, gdzie akcja przyśpiesza, mamy punkt kulminacyjny, ale nie umniejsza to jego oddziaływania na widza, nie ma mowy o nudzie. 

Aktorstwo - matko to prawdziwy majstersztyk! Wybitny jak zawsze Dawid Ogrodnik, moje odkrycie - Tomasz Ziętek, bezbłędny Jakubik, rewelacyjna Agnieszka Suchora i wybitnie zagrana rola dziadka przez Pawła Nowisza. Nie ma tu słabych punktów. Drugi plan po prostu genialny. Tak, tak tak!
Nie mogę wyjść z podziwu jak reżyserowi udało się opanować tylu aktorów na tak małym metrażu. Tutaj każdy dialog, każde słowo, gest, mina ma znaczenie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam.

Zdjęcia są surowe, kamera cały czas podąża za głównym bohaterem - typowa narracyjna operatorka.
Same wydarzenia nie zaskakują. Po 15 minutach już się domyśliłam, jaki problem mają bracia i w jaki sposób może się to wszystko zakończyć, ale w żaden sposób nie odebrało mi to przyjemności oglądania. Realizm bijący z tej produkcji po prostu powala. Nie mamy tutaj jednak patologii, obraz nie wywołuje w widzu jakiegoś zniesmaczenia. Jak powiedziała jedna z bohaterek: ,,Po co to filmujesz? Przecież każdy ma to w domu". I to najprawdziwsza prawda. Jednak potrzebujemy także realistycznego kina, by zdać sobie sprawę z własnych słabości, błędów, przemyśleć pewne sprawy.
Idźcie do kina! Wspierajmy takie polskie kino.


Jak bardzo przytłaczają nas święta



Postanowiłam dzisiaj napisać post z zupełnie innej beczki, opisać swoje dzisiejsze spostrzeżenia i to jak bardzo poczułam się przytłoczona w pewnym supermarkecie i pomyślałam: nie, ja stąd spadam.

Nie zrozumcie mnie źle - kocham Boże Narodzenie od dziecka. Nie lubię określenia magia świąt, bo magii żadnej w tym nie ma. Rodzi się Bóg i jest to czas radosny, miły, bliski sercu. 
Jednak to co się wyprawia mniej więcej od trzech lat przechodzi ludzkie pojęcie. W sklepach już w październiku zaczynają się pojawiać ozdoby świąteczne i o tym już napisano morze artykułów, wałkując ten temat, mimo że nic to nie pomaga. Jednak postanowiłam wyrazić swoje spostrzeżenia. Mamy początek grudnia - święta za pasem, więc ozdoby w sklepach powinny się już pojawiać, ale dzisiaj ilość tego wszystkiego po prostu mnie przytłoczyła i poczułam małe ukłucie paniki. Skończyło się na tym, że kupiłam bułki i worki na śmieci, bo po to przyszłam i uciekłam. I czuje się tak, jakbym uciekła z dzikiej, ogromnej dżungli. Ulga.
Ostatnie dwa lata spędziłam na zachodzie, byłam w pięknej Holandii i wracając do domu opowiadałam rodzinie i znajomym ile pierdółek, pięknych i zupełnie niepotrzebnych można tam kupić. Do ozdoby domu, podwórka, garażu, psa i wielu innych. Rzeczy zbędnych, czasami drogich, czasami tanich, ale pięknych i przyciągających wzrok. Ta moda na pierdółki w tym roku po prostu zalała Polskę. Ilość tego wszystkiego po prostu przytłacza... kłuje w oczy i każe sięgać do portfela. Kłębiący się wokół tego wszystkiego tłum działa jak lep na muchy i w końcu mimo oporów podeszłam do stoiska z lampkami, lampeczkami, ozdobami, świeczuszkami, słoiczkami itd. itd. Z trudem zachowałam silną wolę. Cały czas sobie tłumaczyłam: kupiłam sobie dwa lata temu świecące drobne lampki, które działają, więc po co mi kolejne? Mam w domu bombki przepiękne, wieloletnie, nawet ręcznie malowane, więc nowych nie potrzebuje. Mam świeczniki, które są w całkiem niezłym stanie, mam piękne notesy, które leżą w kącie, bo ich wcale nie używam, mam, mam to wszystko mam lub tego po prostu nie potrzebuję, a jednak tak trudno było mi się oprzeć.
Zobaczcie jak choćby przez ostatnie 15 lat zmienił się świat.... jeszcze będąc podrostkiem w podstawówce robiłam łańcuchy na choinkę z kolorowego papieru. Jaka była frajda, jak bardzo się podobały.
Mam 70letnią babcię, która bardzo rzadko udaje się do wielkich sklepów, które nawiasem mówiąc są coraz większe, i nawet ja nie jestem w stanie przejść ich całych... Ale już jak w nich jest to nie może się nadziwić, że tyle rzeczy przypada teraz na jednego człowieka. Wszystkie piękne, ale czy naprawdę nam potrzebne? Mnie to wszystko zaczyna po prostu przytłaczać i zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim mam odnaleźć to, co w świętach jest najważniejsze....

Podsumowanie listopada 2017


Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest całkiem przyjemnie w ten ostatni dzień listopada... z nieba lecą wielkie płatki śniegu, świeczki się palą, karolyfer odkręcony do końca, herbatka w pięknym kubku, fajna muzyka.
Jak ja mogę podsumować ten listopad. Nienawidzę listopada, po prostu go nie znoszę. Jeśli coś złego ma się wydarzyć w moim życiu, to dzieje się to właśnie w listopadzie. Z drugiej strony 10 lat temu, to właśnie w tym miesiącu pierwszy raz spotkałam mego przyszłego męża. Ale umawiać zaczeliśmy się dopiero w lutym, więc w sumie nie wiem czy ma to wielkie znaczenie.
Tegoroczny listopad znów przysniósł mi okropne wydarzenie z którego nie mogę się otrząsnąć, chociaż muszę je jakoś zaakceptować.

Jak wypadł listopad czytelniczo ? Całkiem nieźle, chociaż mogłoby być nieco lepiej. W każdym bądź razie miałam ambitne plany, które jak zwykle spełzły na niczym. Ale nie jest tak źle. Jutro powitam grudzień z ulgą i oby ten ostatni miesiąc przyniósł mi same dobre lektury.
Przeczytałam 5 książek i ze wszystkich lektur jestem zadowolona. Jednocześnie już teraz dobiłam do końca swojego wyzwania 52 książki w roku z czego ogromnie się cieszę! 
Przeczytane w listopadzie:



Troszkę  nudno było w tym miesiącu na blogu, bo same recenzje, recenzje. Zachęcałam Was także do wzięcia udziału w akcji CzytajPL mam nadzieję, że skorzystaliście.
W grudniu może pojawią się ze dwie recenzje filmowe, bo wybieram się m.in na ,,Cichą noc" do kina. Film podobno rewelacyjny. Jak będę opiszę tu swoje wrażenia :)
Do zobaczenia w nastrojowym grudniu!





Jakub Małecki ,,Ślady"


Jakub Małecki ,,Ślady"
Wydawnictwo SQN
Rok wydania: 2016
Stron: 304


Wielobarwny i zaskakujący kalejdoskop ludzkich życiorysów.

Koniec świata za każdym razem wygląda inaczej. Jest pędzącą kulą, błyskiem szkła, odgłosem pukania do drzwi. Czasami nadchodzi w huku. Czasami cicho krąży wokół stołu.
Tadeusz Markiewicz ginie na wojnie, ale nie umiera cały. Pada na ziemię z rozerwaną głową, aby od tej pory trwać w życiach innych. Jego daleka krewna, Bożena Czerska, zostaje po wojnie światowej sławy modelką i uciekając przed samą sobą, odciska ślad na każdym, kogo spotka. Jej ojciec, Ludwik, każdego dnia budzi się, nie wiedząc kim jest, a jednak próbuje być kimś. Kolejne życiorysy przeplatają się coraz gęściej, tworząc niepokojącą mozaikę radości, tęsknoty i strachu.
Wojna, miłość, szaleństwo i wspomnienia. Mordercy, kochankowie, ofiary i szaleńcy. Kryminaliści, muzykanci, żołnierze oraz gwiazdy ekranu. Ludzie z wielkimi marzeniami i przeszłością, o której chcieliby zapomnieć. Ci, którzy żyją tylko w połowie i ci, którzy chcą żyć wiele razy.
A pośród nich coś, o czym żaden z nich nie ma pojęcia.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3775859/slady

Cóż to była za dziwna książka. Byłam ogromnie zainteresowana twórczością Jakuba Małeckiego i cóż muszę przyznać, że autor ogromnie mnie zaintrygował i w sumie sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Mam strasznie mieszane uczucia. ,,Ślady" to książka zawierająca 19 opowiadań o losach ludzi zwykłych - niczym się niewyróżniających, o ludziach szalonych, celebrytce, odrzuconych przez społeczeństwo, samotnych lub martwych już za życia. Co za niesamowity kalejdoskop ludzkich żyć! Poszczególne opowiadania można czytać z osobna, ale każde z nich stanowi jednak pewną całość łączących się bohaterów lub zdarzeń.
Dlaczego nie do końca jestem zadowolona? Bo nie wiem czy odpowiednio odczytałam cały przekaz Małeckiego. Nie wiem czy dorosłam do jego twórczości. Po przeczytaniu ,,Śladów" wysunełam wiele wniosków. Tych, które po przeczytaniu książki wydają się oczywiste: każdy człowiek nosi w sobie jakąś niezwykłą, niepowtarzalną historię. Życie to nie fikcja literacka, układająca się prosto, życie to nie film. Nie warto niczego odkładać na później. Czy to, że można być otoczonym rojem ludzi i być tak naprawdę samotnym. To że czasami rodzina i codzienność nie wystarcza, bo dusza człowieka ciągle jest niespokojna. 
Z tej książki można wyciągnąć mnóstwo rzeczy, interpretować ją, szukać ukrytych znaczeń. Nie wiem czy wszystko to wychwyciłam. Nie wiem, czy odpowiednio odebrałam.
Muszę przyznać, że czegoś podobnego jeszcze nie czytałam. To nie jest lekka lektura do poduszki. Nie przypadnie do gustu ludziom, lubiącym dzięki książce się odprężyć i przeżyć niesamowite przygody czy głupie romanse. To ten inny rodzaj literatury. Dojrzały, filozoficzny, nieoczywisty. O człowieku, jego dziwactwach, pogmatwanym ludzkim losie, o śladach które zostawia, o słabościach, nienawiści i niewdzięczności. O śmierci i przemijaniu. 

Książkę przeczytałam dzięki akcji CzytajPL.

Akcja Czytaj PL - szerzymy czytelnictwo!




Kochani!

Nie wiem czy wiecie, ale pewnie jako moliki książkowe obeznane w wydawniczym świecie wiecie lub słyszeliście, że przez cały listopad trwa w Polsce akcja Czytaj PL.
Jako bloger, który pisze o literaturze, mol książkowy i człowiek, któremu zależy na szerzeniu czytelnictwa w Polsce, chciałabym Was bardzo zachęcić do udziału w akcji w której... nic nie tracicie, a czytacie książki zupełnie ZA DARMO. Czy to nie jest spełnienie marzeń każdego mola, kupującego książki tonami i jedzącego bułkę z masłem byle tylko kupić wymarzone lektury? Ta akcja to spełnienie moich marzeń i w tym roku chcę czynnie przystąpić do jej rozszerzenia.
Co trzeba zrobić by wziąć w niej udział? 

Aby skorzystać z darmowych wypożyczalni e-booków i audiobooków, należy pobrać aplikację Woblink ze sklepu App Store lub Google Play i przejść do zakładki Czytaj PL. Wystarczy jeden kod. Do całej kolekcji każdy może też zaprosić aż 5 znajomych. Czytaj PL trwa od 2 do 30 listopada. Lokalizator darmowych wypożyczalni e-booków można znaleźć na stronie www.czytajPL.pl

Lista dostępnych książek:
1. Wojciech Drewniak „Historia bez cenzury 2”
2. Krzysztof Piskorski „Czterdzieści i cztery”
3. Gregory David Roberts „Shantaram”
4. Filip Springer „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”
5. Anna Kamińska „Wanda”
6. Jakub Małecki „Ślady”
7. Dan Ariely „Szczera prawda o nieuczciwości”
8. Elżbieta Cherezińska „Korona śniegu i krwi”
9. Camilla Lackberg „Księżniczka z lodu”
10. Peter Wohlleben „Sekretne życie drzew”
11. Jon Ronson „#WstydźSię!”
12. Marek Kamiński „Marek i czaszka jaguara”

Organizatorzy Czytaj PL: Krakowskie Biuro Festiwalowe, Woblink
Partner strategiczny: Instytut Książki
Organizatorzy odsłony w szkołach (Upoluj swoją książkę): Instytut Książki, Krakowskie Biuro Festiwalowe, Woblink
Wydawcy: Znak Horyzont, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Marginesy, Wydawnictwo Karakter, SQN, Smak Słowa, Zysk, Wydawnictwo Czarna Owca, Otwarte, Insignis Media, Znak Emotikon
Miasta partnerskie: Kraków, Poznań, Łódź, Wrocław, Gdańsk, Katowice, Lublin, Toruń, Częstochowa, Opole, Gdynia, Rzeszów
Pozostałe miasta biorące udział w akcji: Warszawa, Białystok, Bydgoszcz, Bytom, Chorzów, Mysłowice, Rybnik, Sosnowiec, Szczecin, Tychy
Miasta Literatury UNESCO biorące udział w akcji: Barcelona, Dublin, Dunedin, Edynburg, Lwów, Norwich, Nottingham, Praga, Reykjavik, Dundee
Patronat medialny: LubimyCzytać.pl, Niestatystyczny.pl
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Akcja objęta Patronatem Ministra Edukacji Narodowej
źr: informacja prasowa Czytaj PL

Więcej informacji: http://czytajpl.pl/

Nad czym tu się zastanawiać? Zobaczcie jakie tytuły możecie przeczytać za darmo. Nowości 2017 roku, książki doceniane przez czytelników, wspaniałe nazwiska!
Ja posiadam konto na portalu Woblink od kilku lat. Rejestracja na portalu jest całkowicie darmowa, pobranie aplikacji również. Nie ponosicie za nic żadnych kosztów. Woblink jest jedynym miejscem, gdzie zaopatruję się w ebooki i szczerze polecam Wam byście się na niej przy okazji rozejrzeli. Nie jest to reklama z mojej strony - wszystko to piszę z własnego doświadczenia.
Na blogu pojawią się recenzje książek wybranych przeze mnie w tej akcji. Na pierwszy ogień "Ślady" Małeckiego, które bardzo chciałam przeczytać! Udostępniam kod, dzięki któremu możecie pobierać książki na swoją wirtualną półkę i czytać, gdzie tylko chcecie. 



Korzystajcie - ta akcja to piękny prezent dla czytelników!

Harlan Coben ,,Sześć lat później"



Harlan Coben ,,Sześć lat później"
Wydawnictwo Albatros
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Rok wydania: 2015
Stron: 415


Sześć lat temu Jake patrzył, jak miłość jego życia bierze ślub z innym mężczyzną. Gdy przypadkiem natrafia na nekrolog męża Natalii, czuje się zwolniony z obietnicy nienawiązywania kontaktu. Na pogrzebie czeka go niespodzianka... Pogrążona w żałobie wdowa to nie Natalie, a zupełnie inna kobieta. Co więcej – była żoną Todda od ponad dziesięciu lat. Kim zatem była Natalie? I czy w ogóle istniała? Dlaczego wszystko, w co dotąd wierzył, okazało się fikcją?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257868/szesc-lat-pozniej


Przeglądając półkę mojego narzeczonego, który po prostu uwielbia Cobena i ma chyba wszystkie jego książki, pomyślałam, że do końca roku chciałabym jeszcze przeczytać coś tego autora. Na chybił trafił, wybrałam "Sześć lat później". 
Muszę przyznać, że nie mogę się napatrzeć na te okładki, które serwuje wydawnictwo Albatros. One doskonale oddają klimaty książek, a okładki na książkach Cobena to po prostu mistrzostwo świata.
"Sześć lat później" to thriller, ale przede wszystkim historia o wielkiej miłości mężczyzny do kobiety  porzuconego z tak naprawdę dziwnych przyczyn, który nie potrafi zapomnieć o tym romansie. Całą fabułę napędza jego miłość do niej. Uporczywie szuka jakiejkolwiek informacji o niej i przez to wpada w ogromne kłopoty.
Coben jak to Coben pisze tak, że książkę po prostu się połyka. Lekki styl autora, a może wspaniała praca tłumacza sprawia, że czytelnik wplatuje się w fabułę i nie chcę jej opuścić.
Sama zagadka zniknięcia Natalii i dochodzenie do prawdy jest naprawdę interesujące. Co ciekawe, dopiero w zakończeniu mamy wyłożoną kawę na ławę. Podczas całej fabuły wskazówek jest niewiele. Zdarza się mnóstwo pościgów i zaplatanych w aferę osób,  ciężko przewidzieć kto na końcu jaką odegra role. Za to kocham Cobena. Oczywiście po przeczytaniu kilku jego książek, jestem w stanie czegoś tam się domyślić, jednak autor zawsze potrafi mnie na końcu zaskoczyć, zadziwić. Sam pomysł z powodem zniknięcia Natalie jest oczywiście nieco naciagany, ale kto wie... może istnieją tego typu rzeczy na świecie.
Myślę, że Cobena nie trzeba reklamować. Jeśli potrzebujecie przeczytać dobry thriller to zawsze jest dobry wybór. Jeśli jesteście fanami autora, a tej książki nie przeczytaliście - na pewno będziecie usatysfakcjonowani. Coben pisze bardzo równo i nie natknełam się jeszcze na żadną wpadkę z jego strony. Czekam na najnowszą książkę, która w Polsce ukaże się w styczniu.

Neil Gaiman "Gwiezdny pył"


Neil Gaiman "Gwiezdny pył"
Wydawnictwo MAG
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Rok wydania: 2016
Stron: 198


Młody Tristran Thorn zrobi wszystko, byle tylko zdobyć lodowate serce pięknej Victorii – przyniesie jej nawet gwiazdę, której upadek z nieba oglądali razem pewnej nocy. By jednak to uczynić, musi wyprawić się na niezbadane ziemie po drugiej stronie starożytnego i dobrze pilnowanego muru, od którego bierze nazwę ich maleńka wioska. Za owym murem leży Kraina Czarów, gdzie nic nie jest takie, jakim je sobie wyobraził – nawet upadła gwiazda. 

Bestsellerowy autor Neil Gaiman przedstawia opowieść o niezwykłej wyprawie do mrocznej, cudownej krainy – w poszukiwaniu miłości i tego, co niemożliwe. 

źródło opisu: www.mag.com.pl

Zaczęłam czytać "Gwiezdny pył" i myślę - skąd ja znam tę historię ? Wiem, co wydarzy się dalej, ale skąd? Czytałam i dumałam i w końcu oprzytomniałam - no tak oglądałam kiedyś film w gwiazdorskiej obsadzie na podstawie tej powieści! Było to już jakiś czas temu, a przez rok przewija się tyle historii w mojej głowie, że czasami ciężko uporządkować myśli.
Pamiętam jednak, że film miał w sobie więcej dramaturgii, a opowieść Gaimana jest bardziej baśniowa, łagodniejsza i ma w sobie niesamowity urok. 
Na tego autora czaiłam się już kilka miesięcy, ciągle odkładając go ,,na później", ale wiecie jak to jest - to książki wybierają ludzi i ostatnio "Gwiezdny pył" przyciągnął mój wzrok.
Muszę przyznać, że się nie zawiodłam, dostałam dokładnie to czego oczekiwałam. Nieoczywistą, baśniową, pełną przygód książkę, może troszkę za krótką, ale mimo to jestem zauroczona i na pewno Gaiman jeszcze trafi w moje łapki. Jest to bardzo uznany na świecie pisarz i muszę przyznać, że jego twórczość ma w sobie coś z magii. Ta książka mnie zrelaksowała, uspokoiła i rozbudziła apetyt na więcej. "Gwiezdny pył" to fantastyka w czystej postaci, pełna niesamowitych wydarzeń, baśniowych stworów, czarownic i odważnych bohaterów.
Co ciekawe bohaterowie nie są jakoś szczegółowo scharakteryzowani, tak naprawdę wiemy o nich niewiele, a jednak potrafię ich sobie dokładnie wyobrazić. Mam wrażenie, że autor pozostawił pewne rzeczy dla wyobraźni czytelnika.
Mimo, że jest to baśniowa historia, to ja jednak nie odczytałam z niej żadnego morału. To po prostu opowieść o drodze, poszukiwaniu szczęścia, miłości, żądzy władzy. Podoba mi się to, ta urocza prostota. No i to wydanie - przepiękne! 

Magdalena Witkiewicz ,,Po prostu bądź"


Magdalena Witkiewicz ,,Po prostu bądź"
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Stron: 344

W pobliżu zawsze był przyjaciel. Jego przyjaciel, któremu nie wolno było czuć.
Ale możemy się umówić
I zawrzeć pewien pakt
Zaopiekował się nią na dobre i na złe.
Ktoś do nich dołączył, a on nadal trwał.
Pewnie nie taką miłość
wymarzyłaś sobie w snach
Miłość przychodzi bezszelestnie, nikogo nie uprzedza.
Równie cicho odchodzi niezauważona. 
Lecz może pokochasz mnie
Za jakiś czas.

źr: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/262228/po-prostu-badz 

Bardzo długo odkładałam zapoznanie się z twórczością Magdaleny Witkiewicz, ciągle coś innego było do przeczytania, mimo że obserwuję autorkę w mediach społecznościowych już bardzo długo. Ostatnio pomyślałam - przeczytam! Muszę w końcu znaleźć czas dla tej przesympatycznej pisarki. Lepiej późno niż wcale - absolutnie mnie oczarowała.
"Po prostu bądź" to książka, która zaserwuje Wam mnóstwo wzruszeń. Historia w niej opowiedziana chwyta za serce i... sprawia, że nie mam ochoty marnować już żadnej sekundy w życiu, bo los bywa przewrotny i nikt z nas nie wie, co mu jest pisane. Niby człowiek to wie, ale w codziennym pędzie ten czas przeznaczony dla bliskich ciągle gdzieś umyka. O nie, po tej lekturze postanowiłam trochę się zatrzymać i spojrzeć na pewne sprawy inaczej. 


Magdalena Witkiewicz pisze bardzo pięknie, obrazowo, klimat tej książki jest cudowny, momentami gorzki jak życie. Bardzo podoba mi się kreacja bohaterów, jest dopracowana, przemyślana. Akcja książki nie pędzi na łeb na szyję, jest wyważona, przez co nie miałam wrażenia, że coś jest sztuczne.
Dość szybko domyśliłam się jak potoczą się losy Poli, zresztą już na początku książki pojawiają się pewne sygnały, jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało. Książkę czyta się bardzo dobrze, jest wciągająca, zwłaszcza początek jest świetny, wywołała we mnie wiele emocji. Tego oczekuję w literaturze obyczajowej. Tutaj wszystko współgra ze sobą. Nie jest to jakaś skomplikowana historia z wielkimi zaskoczeniami, a jednak książka ma ,,to coś".
Fajny jest pomysł z tekstami piosenek, świetnie dobranych, które trafnie otwierają każdy rozdział. 
Witkiewicz to wysoki poziom, widać że doskonale wie co chcę przekazać, ma świetny warsztat, cudowną wrażliwość - duma rozpiera, że mamy takich pisarzy. Chcę więcej!

Kasie West "Chłopak z innej bajki"



Kasie West "Chłopak z innej bajki"
Wydawnictwo: Feeria Young
Przekład: Jarosław Irzykowski
Rok wydania: 2017
Stron: 351

Caymen ma 17 lat i po szkole pracuje w należącym do jej mamy nieco dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza lady i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. Gdy do sklepu trafia Xander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwyraźniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest z totalnie innej bajki. Caymen co prawda znajduje z nim wspólny język, ale jest przekonana, że jego zainteresowanie nie potrwa długo. Gdy Xandrowi niemal udaje się ją do siebie przekonać, dziewczyna odkrywa, że pieniądze grają w ich związku o wiele większą rolę, niż sądziła. Na ich wspólnej drodze piętrzą się przeszkody... czy ostatecznie trafią razem do tej samej bajki?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4544574/chlopak-z-innej-bajki 

Kasie West kolejny raz totalnie mnie zauroczyła. Tym razem pobiła na głowę poprzednie powieści. "Chłopaka z innej bajki" wciągnełam w kilka godzin, ekscytując się, kibicując głównym bohaterom i zapomninając o otaczającym mnie świecie. 
Pisałam już w poprzednich opiniach, że West ma niesamowity dar do pisania powieści do bólu prostych, a jednak mających drugie dno, dzięki którym robi się ciepło na serduchu.
Co sprawia, że "Chłopak z innej bajki" tak mnie zauroczył? Tym razem bohaterowie. Tytułowy chłopak czyli Xander jest po prostu uroczy, niedoskonały, obrzydliwie bogaty i tak swojski, że chciałoby się go uściskać. Caymen jest świetnie wykreowaną bohaterką z diabelnie sarkastycznym poczuciem humoru. Relacje tej dwójki, dialogi rozśmieszają do łez i ogromnie wzruszają. Sklep z lalkami wprowadza w bajkowy klimat, bohaterzy drugoplanowi są interesujący i mają istotny wpływ na główną parę. 
Dużą zaletą książek West jest to, jak ona potrafi rozwijać relacje miłosne, rodzinne, jak umiętnie prowadzi akcję. Bohaterowie jej książek są nastolatkami, ale nigdy nie są to głupiutkie opowieści z żenującymi wyznaniami. Autorka w tej książce przemyciła ważne przesłanie - nie warto ludzi mierzyć jedną miarą, a dzieci nie zawsze powielają błędy swoich rodziców, chociaż ci starsi się martwią to jasne. Caymen i Xander sami muszą dojść do pewnych wniosków i robią to strasznie się szarpiąc i popełniając liczne błędy. Uczą się siebie nawzajem i razem poszukują pomysłu na siebie, co jest urocze, buduje ich relacje i sprawia, że jest ona tak prawdziwa i chwytająca za serce. 
Jestem zauroczona opowieścią o nastolatkach ! Jest jednak ona tak fajnie, ciekawie i uroczo napisana, że nie sposób tej książki nie pokochać, nawet jak jest się już panią około trzydziestki. 

Podsumowanie października 2017 i kilka słów o spotkaniu autorskim z Alkiem Rogozińskim

Listopad w tym roku powitał nas bardzo ponuro, ale nie ma co się poddawać depresyjnej pogodzie za oknem. Czas szybko ucieka, ani się obejrzymy i będą święta.


W październiku odbyły się targi w Krakowie, na których niestety nie zawitałam i raczej nie jest mi to pisane ze względu na to, że do Krakowa mam kawał drogi. Pocieszam się jednak myślą, że do maja już nie tak daleko i wtedy zawojuję stolicę na targach w Warszawie. Z zazdrością oglądałam krakowskie relacje, ale przynajmniej mój portfel nie ucierpiał za bardzo w październiku ^^

Czytelniczo październik wypadł u mnie nieźle. Przeczytałam 6 książek, co daje całkiem niezły wynik.

Zapraszam do przeczytania wszystkich opinii. Więcej znajdziecie pod zakładką Spis recenzji na górze strony.

Chciałabym Wam też krótko opowiedzieć o spotkaniu autorskim z Alkiem Rogozińskim w którym miałam przyjemność uczestniczyć w Lublinie 04.10 w księgarni BookBook, której nikt nie potrafił znaleźć ^^ Panie obiecały, że wkrótce to się zmieni i pojawi się szyld. 
Wschodnia ściana Polski bardzo rzadko ma okazję do spotkań autorskich, ponieważ jest ich u nas bardzo mało. Podobno dlatego, że nikt na nie nie chodzi, co moim zdaniem jest bzdurą. Jest to też wina tego, że są za mało nagłaśniane takie spotkania i wiele osób o nich po prostu nie wie. Na szczęście pisarze są innego zdania, podobnie jak Pan Alek, który przyjechał na Lubelszczyznę i mam nadzieję, że miło ten przyjazd wspomina. 


Wybaczcie jakość, ale zdjęcie zostało zrobione kalkulatorem, czyli moim telefonem^^

Spotkanie było bardzo kameralne, atmosfera była fantastyczna. Spodziewałam się, że będzie wesoło, bo obserwuję pisarza już dłuższy czas na Facebooku, ale na żywo jest jeszcze sympatyczniejszy, bardzo otwarty i strasznie podoba mi się jego podejście do czytelników. Cieszę się, że odnosi takie sukcesy, tym bardziej, że ostatnia książka, czyli ,,Lustereczko...." bardzo mi się podobała.
Jedyna rzecz na minus - szkoda, że tak krótko to trwało, bo z Panem Alkiem można spokojnie przesiedzieć całą noc i nie byłoby dość gadania. Autor zdradził nam kilka tajemnic, opowiedział o tym, co skłoniło go do napisania "Lustereczka...", o swojej znajomości z Rafałem Maślakiem i o wspólnej pracy z Magdaleną Witkiewicz. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego osobowości i charyzmy.

Cara Delevingne, Rowan Coleman ,,Mirror, Mirror"


Cara Delevingne, Rowan Coleman "Mirror, Mirror"
Wydawnictwo Jaguar
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Rok wydania: 2017
Stron: 400



Przyjaźń. Zdrada. Ofiara. Tajemnica. Cara Delevingne stworzyła thriller doskonały.

Red, Leo, Rose i Naomi to czwórka młodych przyjaciół. Są inni od pozostałych rówieśników, są odmieńcami. Nie wiedzą, kim są i kim chcą być. Zbliża ich muzyka. Wspólnie zakładają kapelę Mirror, Mirror. Ale nie nacieszą się długo wspólną pasją...

Naomi zostaje wyciągnięta nieprzytomna z rzeki. Pozostając w śpiączce, walczy o życie. Policja twierdzi, że była to nieudana próba samobójcza. Ale jej przyjaciele wcale nie są tego pewni. Każde inaczej reaguje na dramatyczne wydarzenia – Rose zaczyna imprezować jak szalona, Leo wpada w depresję, a Red postanawia samodzielnie odkryć prawdę. Czy Naomi się obudzi? Co zaprowadziło ją na granicę życia i śmierci? A może pytanie powinno brzmieć: kto?

Odpowiedzi na pytania nie przyniosą niczego dobrego. Na jaw wyjdą najmroczniejsze tajemnice. Nic już nie będzie takie samo. Rozbitego lustra nie da się przecież skleić.

Cara Delevingne to aktorka i modelka znana m.in. z ról w filmach „Papierowe miasta”, „Legion samobójców” oraz „Valerian i miasto tysiąca planet”. Jej konto na Instagramie śledzi ponad 40 milionów osób. Jest bisekusalna (z czym się nie kryje), walczy o prawa zwierząt, nagłaśnia problem depresji, na którą sama chorowała.

źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/books/mirror-mirror/



Czy modelka i aktorka może napisać dobrą książkę? Podobno jak ktoś jest dobry we wszystkim nie jest dobry w niczym. Miałam pewne obawy, chociaż jestem fanką urody i osobowości Cary Delevingne od bardzo dawna. Gdy wzięłam książkę do ręki, zobaczyłam na niej również nazwisko Rowan Coleman. Podobno to bardzo poczytna pisarka powieści młodzieżowych. Zastanawiam się teraz ile Rowan Coleman jest w tej książce. Szukałam informacji na ten temat, ale niestety nie znalazłam. Przypuszczam, że odpowiada w pewnym stopniu za część merytoryczną, zapewne czuwała nad dziełem Cary,  by ta nie popełniła podstawowych błędów. Ale czy również pisała tę historię? 
Zastanawiam się nad tym, bo jakby było wiadomo na ile jest to dzieło Delevingne, wtedy byłabym w stanie ocenić ją jako pisarkę, a tak nie potrafię tego zrobić. Książka "Mirror, Mirror" zrobiła na mnie spore wrażenie. Uważam, że jest bardzo dobra, ciekawa i z mądrym przesłaniem.


Książka opowiada o grupie nastolatków - odrzuconych przez towarzystwo, mających ogromne problemy emocjonalne i nieodpowiedzialnych rodziców. Sam zamysł historii bardzo mi się podoba. Akcja książki rozgrywa się w Londynie, pod względem językowym książka jest napisana bardzo dobrze. Jest naprawdę wciągająca i... zaskakująca. Dałam się złapać, przyznaję to i w pewnym momencie z niedowierzaniem czytałam kolejne strony.
Główni bohaterowie, to postacie bardzo dobrze wykreowane, przemyślane z którymi można się utożsamiać. Książka porusza wiele trudnych nastoletnich tematów. Mam taką refleksję po jej przeczytaniu, że nasz nastoletni etap w życiu jest chyba tym najważniejszym, który nas kształtuje, o którym wspomina się z największą nostalgią.
To książka o tym, że nie trzeba się wstydzić tego kim się jest. Nie trzeba wstydzić się inności. 
Bardzo mądra, poruszająca historia przedstawiona w "Mirror, Mirror" robi spore wrażenie. Wśród powieści dla nastolatków to perełka, ale nie tylko, bo każdy dorosły powinien sięgnąć po książkę Delevingne, by zrozumieć młodzież, przypomnieć sobie jak to było i nie wydawać pochopnych wniosków. Ważną rolę odgrywają w powieści również media społecznościowe, które stały się już nierozerwalną częścią naszego życia...
Książkę szczerze polecam. To nie jest kolejny celebrycki chłam. Jestem bardzo zaskoczona i czekam na pierwsze samodzielne dzieło Cary. 


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i wydawnictwu Jaguar!

Wyniki rozdania

Cześć 
czas na wyniki rozdania z książką "Lustereczko, powiedz przecie". Ilość chętnych kompletnie mnie zaskoczyła, ale niestety książka poleci do tylko jednej osoby, chociaż chciałabym obdarować wszystkich chętnych... Zwycięzcę wybrałam najprostszą drogą losowania. Numer każdego uczestnika to nr zgłoszenia pod postem konkursowym. Kilka komentarzy się powtórzyło, a w jedym zgłoszeniu nie było meila. Poza tym wszystko jest w porządku - oto lista uczestników wraz z przypisanymi numerkami tak jak kolejność zgłoszeń:



A zwycięzcą jest:



Aga Zaczytana
serdecznie gratuluję i wysyłam meila z informacją. Jeśli w ciągu dwóch dni nie dostanę odpowiedzi wylosuję kolejnego zwycięzcę.

Pięknie dziękuję wszystkim za udział! Skoro książki Pana Alka cieszą się tak dużym powodzeniem, w listopadzie znowu będzie u mnie okazja do zdobycia jednej z nich :)

Kara Thomas "Mroczne zakamarki"




Kara Thomas "Mroczne zakamarki"
Wydawnictwo Akurat
Tłumaczenie: Radosław Madejski
Rok wydania: 2017
Stron: 415
Gatunek: Thriller

W Fayette, prowincjonalnym miasteczku w Pensylwanii, na każdym kroku czają się ponure tajemnice. Tessa, która wyjechała stąd w dzieciństwie, cały czas starała się nie myśleć o tym, co wydarzyło się tamtej letniej nocy. Tak mroczne przeżycia mogą zostawić w pamięci niezatarty ślad, jeśli tylko im się na to pozwoli.

Callie, jej przyjaciółka, została w Fayette. Przeprowadziła się do innego domu, więc nie musi codziennie patrzeć na te same ściany, ale Callie zawsze była tą silniejszą. Dlatego potrafi stawiać czoła demonom i ma nadzieję, że pewnego dnia znikną na dobre, jeśli będzie ostro imprezowała.
Jako dziewczynka Tessa nigdy nie rozmawiała ze swoją przyjaciółką o tym, co wtedy widziały. Nie przed procesem, w którym obie zeznawały. Ani tym bardziej potem. Po procesie Callie zamknęła się w sobie, a Tessa wyjechała, co tylko sprawiło, że przyjaciółki całkowicie straciły ze sobą kontakt. Ale od wyjazdu Tessę nurtują pytania. Pewne rzeczy nieustannie budziły jej podejrzenia. A teraz musi wrócić do Fayette – tam, gdzie Wyatt Stokes czeka w celi śmierci na proces apelacyjny, gdzie przed laty zginęła Lori Cawley, kuzynka jej przyjaciółki, i gdzie ukrywa się ktoś, kto może znać prawdę. Tylko że szukając rozwiązania zagadki Tessa z każdym krokiem zbliża się do mordercy – a tym razem uciec nie będzie tak łatwo.

źródło opisu: https://muza.com.pl/2_wydawnictwo-akurat

Prowincjonalne miasteczko? Ukryte tajemnice? Morderca, którego wspomnienie mrozi krew w żyłach? Pomyślałam od razu - to musi być dobre! Uwielbiam książki w których czuć klimat prowincjonalnego, zapomnianego i mrocznego miasteczka. Zwłaszcza amerykańskiego. To chyba przez te wszystkie filmy z USA, które ogląda się z drżeniem serca i każdego bohatera podejrzewa o jakąś zbrodnię. Karze Thomas udało się oddać ten klimat doskonale. Ta książka jest tak ponura i klimatyczna, że czułam się jakbym tam była, zwłaszcza przy obecnej aurze za oknem, która wręcz wywołuje stany depresyjne. Jednak jestem zawiedziona pozostałymi aspektami...
W pewnym momencie zaczęło wiać... nudą co jest niedopuszczalne w thrillerze. Mam wrażenie, że Karze Thomas zabrakło pomysłu jak rozwinąć fabułę, utrzymując ciągle tempo akcji. W pewnym momencie to tempo po prostu zanika, a Tessa zaczyna szukać piętnastu różnych tropów. Gdybym była na jej miejscu, to już sama nie wiedziałabym, co przed chwilą chciałam zrobić. Sam pomysł na fabułę jest dobry, ale wykonanie troszkę słabe, chociaż nie jest złe. Książka mnie nie uśpiła, ale w pewnym momencie znużona po prostu ją odłożyłam. Za to zakończenie jest tak przeładowane informacjami, że spokojnie można było poszczególne wątki rozwijać przez całą fabułę, a nie wrzucać je na koniec do jednego wora, rozwiązując całą tajemnicę ot tak. Nie podobało mi się to, zabrakło po prostu tutaj pomysłu na to wszystko.

.
Irytowała mnie również główna bohaterka przynajmniej na początku. Tessa o niczym innym nie myśli jak tylko o przeszłości. Wszystko co robi, ma związek z przeszłością. Rozumiem, że człowiek może mieć wyrzuty sumienia, ale takie życie jest po prostu niemożliwe. Tak normalny człowiek nie funkcjonuje. Z czasem jednak bohaterka nabrała bardziej ludzkiego wymiaru i koniec końców, nawet ją polubiłam. Samo psychologiczne podejście do tak bardzo doświadczonej przez życie bohaterki, było dla mnie troszkę za płytkie, chociaż wraz z rozwijającą się fabułą, można w Tessie dostrzec coraz więcej interesujących rzeczy.
Książkę oceniam jako dobrą, bo jest zajmująca, mimo zwolnienia akcji w pewnym momencie. Ma klimat, jest zaskakująca, styl Thomas jest niezły. Jest jednak kilka rzeczy, które autorka musi jeszcze dopracować. Przeczytałam w biogramie, że Kara Thomas jest w moim wieku, więc już nie jest taka młoda. Mam jednak wrażenie, że "Mroczne zakamarki" pisała jako nastolatka, co widać, a mimo to książka jest nad wyraz dojrzała. Udało jej się coś, co rzadko się zdarza. Będę śledzić jej karierę.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i wydawnictwu Akurat!




PS. Zwycięzce rozdania z "Lustereczkiem..." ogłoszę jutro jak ogarnę wszystkie zgłoszenia :)

Max Czornyj "Grzech"


Max Czornyj "Grzech"
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania 2017
Stron: 395


W Lublinie dochodzi do serii zaginięć. Ktoś porywa kobiety, a ich rodziny otrzymują tajemnicze listy. Do sprawy zostaje przydzielony wybuchowy komisarz Eryk Deryło.

Gdy znalezione zostają pierwsze zwłoki, na miasto pada strach, a presja wywierana na lubelską policję rośnie.
Tropy mnożą się i plączą. Krąg podejrzanych się poszerza.
Strach przeradza się w panikę. Ciało kobiety zostało okrutnie zbezczeszczone, z rozmysłem upozowane i porzucone na jednym z lubelskich cmentarzy. Morderca przez cały czas znajduje się o krok przed ścigającą go policją. 
Do sprawy włącza się Miłosz Tracz, profiler mający za zadanie przygotować portret psychologiczny sprawcy.
Czy okoliczności, w jakich porzucane są ciała, mają znaczenie? A może wyraźne, bluźniercze nawiązania do symboliki religijnej stanowią jedynie próbę zmylenia pościgu?
Jedno jest pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.

 źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4807244/grzech 

Max Czornyj to nowe nazwisko na scenie polskiego kryminału i muszę przyznać, że autor swoją karierę rozpoczął z przytupem, zaskakując świetnym warsztatem, pewnym powiewem świeżości i pomysłem na to, jak pisać.
Akcja książki rozgrywa się w Lublinie, mieście które kocham i dobrze znam, więc poszczególne miejsca w których rozgrywa się fabuła są mi dobrze znane, podobnie jak cała topografia Lublina.
Uważam, że cały zamysł fabularny, wykonanie są bardzo dobre. Nie jest to książka rozwleczona, przegadana, jest w niej wszystko to, co powinno znaleźć się w dobrym kryminale. Mamy tajemnicze zaginięcia, napięcie, czarny humor, charyzmatycznego głównego bohatera z dobrym portretem psychologicznym, mordercę, który wprowadza zamęt i strach, pościgi i zaskakujące wydarzenia. To po prostu perełka wśród kryminałów i jestem naprawdę zaskoczona, że debiutant tak świetnie sobie poradził. 
Poszczególne rozdziały kończą się w takim momencie, że zapiera dech i natychmiast chciałam wiedzieć co będzie dalej.


Za największy plus uważam umiejętność budowania napięcia przez autora. Udało się mnie nieźle przestraszyć i będąc w Lublinie wieczorem podczas czytania, wyglądałam ze strachem przez okno mając jakieś głupie myśli.
Autor podjął w książce tematy religijne i nieźle sobie z tym poradził. Religia i fanatyzm z tym związany dają duże pole do popisu dla autora kryminałów, znamy przecież wiele książek, poruszających te kwestie.
Zakończenie obiecuje, że to jeszcze nie koniec, a wręcz początek koszmaru komisarza Deryło, który jeszcze szybko nie odejdzie na emeryturę. No nieźle się zapowiada. 
Trzymam kciuki za Pana Maxa i gratuluję tak dobrego debiutu. Świetnie, że nawiązał współpracę z tak dobrym wydawnictwem jakim jest Filia. Serdecznie polecam.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka