Jesień - roztargniona malarka

Pięknie jest!










Book Tour: Seweryn Hapka "Zapamiętaj mnie"




Seweryn Hapka "Zapamiętaj mnie"
Wydawnictwo: Novae Res
Stron: 165
Rok wydania: 2016

"Zapamiętaj mnie" zabiera nas we wzruszającą podróż, jaką musi przebyć Will Roberts, by poznać na pozór banalną rzecz - smak szczęścia.

Will, zachłyśnięty wizją wielkiego świata, zaprzedaje swoje wartości w imię ulotnych, materialnych wygód. W pędzie codzienności nie dostrzegł nawet momentu, kiedy stał się trybikiem korporacji, ograbionym z marzeń. Jedyną osobą, która łączy go z dawnymi ideami, jest siostra Evelyn. Czy Willowi uda się odnaleźć właściwą drogę i czy wystarczy mu na to czasu?

źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3773734/zapamietaj-mnie

Książka dotarła do mnie w ramach zabawy Book Tour organizowanego przez Darię.
Kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać i przyznam że jestem nieco zaskoczona gorzkim wydźwiękiem tej historii.
Książka nie jest obszerna liczy zaledwie 165 stron, jest to lektura na jeden wieczór. 
Nie za bardzo przypadł mi do gustu "szorstki" styl autora, nie oznacza to jednak, że książka jest zła. To opowieść w moim odczuciu o bardzo nieszczęśliwym człowieku, który wpadł w machinę korporacji, codzienny pęd, pogoń za sukcesem i przez to stał się bardzo zgorzkniałym człowiekiem. Do przemyślenia swojego życia i przewartościowania go, zmusiło bohatera bardzo smutne osobiste wydarzenie. To książka o tym, że nie warto tak pędzić, że trzeba docenić czas jaki nam dano na tym świecie. To książka o tym, jak ważny jest drugi człowiek i potrzeba bliskości. 
Zmusza do przemyślenia pewnych spraw, wzrusza. Takie lektury są nam jak najbardziej potrzebne.


Zapraszam na rozdanie !

Cześć!
Z okazji niedawnych urodzin bloga i tego, że posiadam dwa egzemplarze, więc chętnie jeden oddam, ogłaszam rozdanie z książką "Lustereczko, powiedz przecie" Alka Rogozińskiego. Moim zdaniem to najlepsza książka autora, a i nie ma znaczenia, który tom Róży Krull przeczytacie jako pierwszy - "Lustereczko..." nie zdradza fabuły poprzedniczki. Serdecznie zapraszam do udziału :)
Co trzeba zrobić? Tak naprawdę niewiele - być publicznym obserwatorem bloga i zostawić pod tym postem zgłoszenie:
Zgłaszam się.
Email:
Moja strona:


Proszę o zapoznanie się z regulaminem:
1. Organizatorem rozdania jestem ja, właścicielka tego bloga.
2. Do wygrania jest jedna książka autorstwa Alka Rogozińskiego "Lustereczko, powiedz przecie". Książka jest w stanie idealnym.
3. Zgłoszać się można od 13.10 do 22.10. 2017r. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
4. Uczestnikiem jest każdy kto spełni WSZYSTKIE wymienione warunki, czyli jest publicznym obserwatorem bloga i zostawi zgłoszenie pod tym postem.
5. Nie wysyłam książki za granicę. 
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania do 2 dni po zakończeniu rozdania.
7. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
8. W ogóle nie biorę pod uwagę osób, stron które są tylko "łowcami" konkursów. Będę to sprawdzać i ignorować te zgłoszenia, ostrzegam.



Powodzenia :)

Trzecie urodziny bloga!




To niemożliwe jak szybko mija czas. Będąc dzieckiem uważałam zupełnie inaczej. Wakacje były niewyobrażalnie długie, a pory roku następowały po sobie bardzo powoli. Nie mam pojęcia czy to z wiekiem czas ucieka coraz szybciej, czy po prostu czasy się zmieniły i teraz tak wygląda rzeczywistość. Trzy lata. Jestem tutaj z Wami trzy lata. Nie potrafię opisać tego, ile radości dało mi to miejsce, jak bardzo rozwineło moją pasję i spełniło kilka marzeń. Jak dobrze się tu czuję i nie zamierzam przestać pisać. Dziękuję Wam pięknie - każdej osobie, która pojawia się na tej stronie. To dzięki Wam moje życie jest piękniejsze, ciekawsze i nigdy się nie nudzę. W moim słowniku od długiego czasu nie ma takiego słowa. Książek do przeczytania mam w swoim życiu jeszcze mnóstwo, a do opowiedzenia o nich mnóstwo pomysłów. Jestem szczęśliwa tu i teraz m.in właśnie dzięki temu miejscu. Moim Miejscu dla słów. ❤
Iwona

Alek Rogoziński ,,Lustereczko, powiedz przecie"


Alek Rogoziński "Lustereczko, powiedz przecie"
Cykl: Róża Krull na tropie t.2
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2017
Stron: 331

Do trzech razy śmierć/Lustereczko powiedz przecie

Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Wkrótce okazuje się, że nie miał on żadnego powodu, aby zdecydować się na tak desperacki czyn. Zaintrygowana Róża rozpoczyna śledztwo i szybko przekonuje się, że w świecie facetów, którzy wiedzą o kosmetykach i modzie więcej niż ona sama, znajdują się też psychopaci, gotowi na wszystko, aby tylko zdobyć tytuł Najprzystojniejszego Polaka Roku...
"Lustereczko, powiedz przecie" to drugi tom przygód Róży Krull i dwójki jej przyjaciół, a zarazem współpracowników – menadżerki Betty i PR-owca Pepe. Tym razem w rozwiązaniu zagadki kryminalnej pomaga im też sam Mister Polski, Rafał Maślak. 

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4707048/lustereczko-powiedz-przecie

Przyznam, że wyobraźnia pana Aleksandra nie zna chyba granic... gdy przeczytałam opis z tyłu okładki zastanawiałam się, co też takiego znajdę w środku i czy będzie to zabawne? Do przełknięcia? Interesujące? Okazało się, że zdecydowanie tak i no cóż... drugi tom serii z Różą Krull okazał się naprawdę zaskakujący. Przeczytałam trzy książki tego autora i "Lustereczko..." wskakuje na mojej osobistej liście na pierwsze miejsce. Mam wrażenie, że z każdą książką Alek Rogoziński pnie się coraz wyżej i rozwija się jako autor. 
W tej książce znajdziemy cięty dowcip, sporo zabawnych, absurdalnych sytuacji, interesujące  i trafne spostrzeżenia na temat tego, jak w tej chwili internet wpływa na życie ludzi, a raczej jak skrzywia rzeczywistość.
Gdy czytałam "Do trzech razy śmierć" brakowało mi troszkę tego, że tak niewiele mogliśmy się dowiedzieć o pozostałych członkach teamu Róży - o Pepe i Betty. Razem z autorką kryminałów tworzą naprawdę szalone trio i jestem bardzo ciekawa w jaką sytuację wpakują się w kolejnym tomie. Tutaj ci bohaterowie mają trochę więcej do powiedzenia, przez co książka jest fabularnie bardziej rozciągnięta i zabawniejsza.
Intryga kryminalna jest naprawdę skomplikowana i czytając ostatnie strony musiałam ze skupieniem wczytać się w treść i uporządkować wszystkie wydarzenia by zrozumieć, co się wydarzyło. Przesłanki na temat tego, kto jest mordercą pojawiają się dosyć wcześnie, ale cała intryga jest tak poplątana i zwodnicza, że przez całą książkę czułam napięcie, spodziewając się jakiegoś niespodziewanego ostrego zwrotu akcji. Dzięki temu, książkę czyta się po prostu jednym tchem.
Podobała mi się również charakteryzacja bohaterów, a zwłaszcza pretendentów do tytułu Mistera Polonia - znajdziemy tutaj cały wachlarz nieźle skrojonych postaci. 
Jak głosi okładka, jednym z bohaterów jest Rafał Maślak, Mister Polski i kurde naprawdę nieźle to wyszło! Jestem ciekawa, co czuł pan Rafał czytając "Lustereczko...". Moim zdaniem jego postać jest bardzo sympatyczna i jest to pewnego rodzaju ukłon w stronę pana Rafała.
Mam tylko prośbę do autora - niech Pan się tak  nie znęca nad Różą :) może i bywa lekkomyślna, ale przecież to fantastyczna babka! Trzeba trochę podreperować jej pewność siebie. :)
Książkę oczywiście polecam. Świetna rozrywka.

Podsumowanie: lipca, sierpnia, września



Przez straszne zawirowania w moim osobistym światku, nieco zaniedbałam bloga przez ostatnie 3 miesiące, ale powoli wracam ze zdwojoną energią i kilkoma pomysłami. Dziś będzie nie takie duże podsumowanie ostatnich trzech miesięcy. Nie duże, bo i książek przez ten czas przeczytałam niedużo, ale jednak kilka fajnych pozycji mi się trafiło i warto o nich ponownie wspomnieć. Nie mogę uwierzyć, że jutro już zaczyna się październik! 
11 października mój blog będzie obchodził trzecie urodziny! Z tej okazji będzie konkurs oczywiście. Postaram się o jakieś fajne nagrody i mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić! Konkurs będzie nietypowy, ale o tym już wkrótce.

Lipiec

W lipcu przeczytałam trzy książki, w tym dwie, które z marszu trafiły na moją listę ulubionych:

  • Sabaa Tahir "Pochodnia w mroku" - na tę książkę czekałam strasznie długo. Po rewelacyjnym "Imperium ognia" nie mogłam doczekać się kontynuacji i trochę obawiałam się czy dorówna pierwszemu tomowi. Nie było czego się obawiać - kocham serię "Ember In The Ashes" jest wspaniała!
  • Paulina Świst "Prokurator" - ta książka kompletnie mnie zaskoczyła. Reklamowana jako kryminał okazała się ognistym romansem z dużą nutą pieprzu. Zaskakująca, ekscytująca - czekam na kolejne książki Pani Pauliny.
  • Sandra Nowaczyk "Friendzone" - młodziutka autorka musi jeszcze sporo popracować, ale jeśli będzie rozważna, to jeszcze wiele dobrego przed nią.
Sierpień

W sierpniu słabiutko - przeczytałam dwie książki i obie nie za bardzo przypadły mi do gustu.
  • Cecelia Ahern "Doskonała" - niestety kontynuacja "Skazy" moim zdaniem wypadła bardzo słabo. Szczerze mówiąc, zapomniałam już jakie było zakończenie.
  • Tillie Cole "Reap" - w tej książce brakuje wg mnie konsekwencji w prowadzeniu fabuły. Dark erotic, który poraża ilością brutalizmu, by za chwilę słodziutkie buziaczki bohaterów, kompletnie to przyćmiły. Troszkę szkoda, bo potencjał jest.
Wrzesień

We wrześniu zrobiło się na blogu bardzo romansowo, ale kończę z tym, jesień będzie kryminalna :) co udało mi się przeczytać w tym miesiącu?
W sierpniu zapraszałam Was również na spacer po moim ukochanym Lublinie. Link to postu. W październiku obiecuję kolejny post fotograficzny.
W lipcu brałam również udział w wpisie gościnnym na temat... przyjaźni  i jej motywów w książkach. Serdecznie polecam Wam lekturę! I dziękuję Iwonie, autorce bloga za zaproszenie!



Miłej soboty kochani i do zobaczenia w październiku!



Elżbieta Rodzeń ,,Przyszłość ma twoje imię"


Elżbieta Rodzeń "Przyszłość ma twoje imię"
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Rok wydania: 2017
Stron: 544

Blanka właśnie wyprowadziła się od rodziców, zaczyna studia i pracę. Wciąż zmaga się z jednym wydarzeniem z przeszłości – kilka lat wcześniej padła ofiarą napadu i do dziś słabo radzi sobie z jego skutkami. Teraz szuka spokoju i zapomnienia. Poznanie Mateusza wprowadza zamieszanie w jej życie. Dziewczyna czuje się niezręcznie z powodu jego przeszłości, gdyż okazuje się, że spał on niemal z każdą dziewczyną z ich wspólnej pracy.

Mateusz nie miał łatwego życia. Odkąd skończył piętnaście lat, musiał nieustannie walczyć o siebie, o swojego brata, o przetrwanie. Teraz ciężko pracuje, aby zasłużyć sobie na zaufanie Blanki. Czy zaskakujące fakty z ich życia pozwolą im spojrzeć z nadzieją w przyszłość?

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4693900/przyszlosc-ma-twoje-imie


Książki Elżbiety Rodzeń biorę w ciemno. Tak mnie zaczarowała "Zimową miłością", że ja wyznaję jej miłość żarliwego czytelnika i przeczytam wszystko co wyjdzie z pod jej pióra. To mi się rzadko zdarza, ale się zdarza i Elżbieta Rodzeń tego dokonała. Mam jeszcze dwóch autorów, których darzę taką miłością, więc nie jest to zbyt obszerne grono.
Jest to trzecia książka autorki, którą miałam przyjemność poznać, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Mianowicie tego, że to nie będzie łatwa historia, pojawią się zakoczenia, łzy wzruszenia. To wszystko się wydarzyło, ale, ale - jeśli chodzi o zaskoczenia, to byłam zaskoczona pod koniec książki, a nie gdy wydarzył się punk kulminacyjny. O nie Pani Elżbieto, na ten numer nie dałam się złapać. Już po kilkunastu stronach wiedziałam w czym będzie problem. Podobny numer wywinęła jedna zagraniczna autorka - nie powiem która, by nie zespoilerować niczego, więc od razu wpadło mi to do głowy. Gdy stało się co się stało, pomyślałam tylko "no tak i jak cholera z tego wybrnąć?". Byłam ciekawa tego, jak to się dalej potoczy i jestem no cóż zadowolona z zakończenia. Ale o tym za chwilę.

Jest to książka dosyć obszerna. Pod względem stylistycznym jest perfekcyjnie napisana - jak zawsze. Akcja nie pędzi na łeb na szyję, jest bardzo rozciągnięta i przez to przedstawiona bardzo realistycznie. Momentami akcja zwalnia, gdy są opisywane zwykłe codzienne czyn ości, przez co jeszcze bardziej możemy zżyć się z bohaterami. Blanka i Mateusz to bohaterowie, których nie da się nie pokochać. Jak zawsze w książkach Rodzeń mają jakieś cechy, które ich wyróżniają, są zajmujący i interesujący. Drażniła mnie jedna rzecz - kwestia seksu. Mam na myśli podejście Blanki dziewiętnastoletniej dziewczyny, która zachowywała się jak małe dziecko pod tym względem i wszystko to było takie... śmieszne. Rozumiem, że dziewczyna niedoświadczona, ale do tego stopnia - trudno mi w to uwierzyć. To już dużo młodsze dzieciaki w tej chwili wiedzą o co kaman (nie żebym to pochwalała). Dorosła, fajna i niegłupia dziewczyna i takie teksty... nie pasowało mi to i tyle. Ale to jedyna rzecz, która psuła mi tutaj obraz tego wszystkiego. 

Jeśli chodzi o samą historię to naprawdę jest to książka warta uwagi. Moim zdaniem każdy powinien ją przeczytać, bo dotyka ona istoty związku dwojga ludzi. Tego, że ludzie mogą być razem i przepracować wszelkie trudności jeśli naprawdę tego chcą. Że wiele można wybaczyć, wiele można się od siebie nauczyć. To książka o tym, że nie warto rezygnować ot tak z drugiego człowieka i trzeba dawać sobie szansę. Blanka - wycofana dziewczyna, która z błahych powodów dostaje ataku paniki - a jednak Mateusz się nie poddał i wydobył z niej piękne rzeczy. Mateusz chłopak bez rodziny i bardzo dumny - a jednak ma dobre serce i szczere intencje. Każdą wadę można przyćmić jakąś zaletą. Gdyby ludzie nawzajem siebie słuchali, może byłoby mniej przykrych rozstań i mniej rozwodów. To też książka o tym, że każdy z nas nosi w sobie jakąś historię, a historia niektórych jest naprawdę tragiczna. Może taką historię ma człowiek, który siedzi obok w autobusie? Za to kocham książki Elżbiety Rodzeń - to po prostu mądre powieści, a przy tym przyjemne w odbiorze.

Jeśli chodzi o zakończenie to byłam zaskoczona, bo coś co myślałam że będzie niemożliwe, jednak stało się możliwe i to bardzo mnie wzruszyło. Strasznie się spłakałam na koniec i cóż mam kaca - dziękuję autorce za to.

Scarlett Cole "Najtwardsza stal"


Scarlett Cole "Najtwardsza stal"
Cykl: Tatuaże t.1
Wydawnictwo Akurat
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Rok wydania: 2017
Stron: 351

Harper Connelly ukrywa się pod przybranym nazwiskiem przed byłym partnerem - narkomanem i psychopatą.
Trent Andrews po życiowych zawirowaniach, po latach terminowania pod okiem mistrza, otwiera własne studio tatuażu, które szybko zyskuje rozgłos i renomę.
Pewnego dnia Trent spotyka na ulicy olśniewającą dziewczynę. Nie wierzy własnemu szczęściu, kiedy jakiś czas potem ta sama dziewczyna przychodzi do jego studia, żeby zamówić tatuaż… na bliznach. To Harper, która w ten sposób ostatecznie chce zerwać z koszmarną przeszłością.
Dla dwojga młodych ludzi rozpoczyna się nowy niezwykły okres w życiu.
Stopniowo odkrywają, że bliskość może być piękna i bezpieczna; że warto o siebie zawalczyć, że dobrze jest umieć się bronić, że miłość nie musi ranić, a troskę można wyrażać na różne sposoby. Ale nie żyją w próżni i świat nie zatrzymuje się tylko dlatego, że się poznali. Trent znienacka dostaje intratną propozycję udziału w telewizyjnym show, co może zaowocować przełomem w jego karierze zawodowej. Harper otrzymuje niepokojące esemesy, świadczące o tym, że jej były partner-oprawca trafił na jej trop.

Nowe wyzwania wystawiają na próbę kiełkujące uczucia.
Czy Harper i Trent znajdą w sobie dość siły, by pokonać przeciwności losu i zostać razem na zawsze, na dobre i na złe?

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4804147/najtwardsza-stal

Ach cóż to była za przyjemna książka. Tak, to odpowiednie słowo - przyjemna. Miła, nieskomplikowana historia, łatwa do przewidzenia i do bólu sztampowa. A jednak przeczytałam "Najtwardszą stal" Scarlett Cole z prawdziwą przyjemnością i chętnie sięgnę po kolejne tomy z cyklu Tatuaże. Z tego co zdołałam się zorientować, autorka opisała perypetie miłosne wszystkich pracowników, pewnego studia tatuażu w Miami. Przez chwilę przeniosłam się  do tego raju na ziemi.

No i cóż ja mogę napisać.... spodziewałam się ognistego romansu i go dostałam, więc jest Ok.
Harper i Trent są fajnymi bohaterami z którymi szybko się zżyłam i mocno im kibicowałam. Nie są irytujący i może nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale nie są też parą, która nie może się zejść z durnych powodów i z niewiadomych przyczyn komplikuje sobie życie. Nie, właśnie przez większość książki trwa prawdziwa sielanka i jest to kurcze fajne.
W moim odczuciu, autorka po prostu opisała idealny związek, taki jaki widzi w wyobraźni, może taki jaki sama tworzy ( jeśli tak to prawdziwa z niej szczęściara).

Po prostu jest to miła, rozczulająca historia. Pokazuje, że prawdziwa miłość polega na patrzeniu w tym samym kierunku, oraz że jest bardzo cierpliwa. Jest to pięknie pokazane w sposób nieprzesadzony. Było kilka momentów, gdy Cole zbliżała się do tej granicy tkliwości, ale jednak w moim odczuciu jej nie przekroczyła, mimo że jakiś strasznych, zaskakujących akcji mamy tutaj niewiele. Jest troszkę wątków sensacyjnych, jednak w całej historii króluje po prostu czułość.

Podoba mi się również to, że narracja jest trzecioosobowa, co zdarza się coraz rzadziej w tego typu książkach. Początkowo czułam się dziwnie, jednak z czasem się przyzwyczaiłam i podobało mi się to. Cole uniknęła dzięki temu dramatycznych wewnętrznych monologów, wszystko zostało przedstawione w sposób rzeczowy i naprawdę przyzwoity. Podoba mi się ten nietypowy styl. Książkę polecam - naprawdę będzie miłą odskocznią w jesienny wieczór drogie kobietki.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i Wydawnictwu Akurat.

Cecelia Ahern "Pora na życie"




Cecelia Ahern "Pora na życie"
Tłumaczenie: Barbara Jaroszuk
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Stron: 423

Cecelia Ahern to autorka, której nie da się zareklamować. Albo kocha się ją od pierwszej książki i przymyka oko na pewne potknięcia, albo podchodzi się do jej twórczości neutralnie. Ja zaliczam się do pierwszego grona. Zdaję sobie sprawę, że Ahern pisze bardzo nierówno. Ostatnio przeczytałam "Doskonałą" jej autorstwa i jest moim zdaniem słaba. Tak, mocno ją skrytykowałam mimo mojej wielkiej miłości do Ahern, a mimo to bez strachu sięgnęłam po kolejną i... "Pora na życie" to moim zdaniem uczta czytelnicza. No i cóż.... tak to po prostu z Cecelią Ahern już jest. Jak przeczytam wszystko co ukazało się do tej pory w Polsce ( a już niewiele mi zostało) to może zrobię tutaj taką własną subiektywną listę, co polecam, a co radzę omijać.

Poruszająca, ciepła i zabawna powieść o tym, co się dzieje, gdy przestajesz zwracać uwagę na własne życie. Lucy Silchester mieszka ze swoim kotem w wynajętej kawalerce, wykonuje niesatysfakcjonującą pracę, coraz bardziej oddala się od swoich bliskich i nieustannie kłamie, wstydząc się nagłych i niekorzystnych zmian w swoim życiu. Życie Lucy nie jest tym, czym się wydaje. Podobnie jak niektóre z dokonanych przez nią wyborów i opowiedzianych historii. Od chwili, kiedy poznaje mężczyznę, który przedstawia się jako jej Życie, uparcie powtarzanym półprawdom grozi kompromitacja – chyba że Lucy nauczy się mówić całą prawdę o tym, co dla niej naprawdę istotne.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/215476/pora-na-zycie

Ta książka to samo życie. Jestem kompletnie zaskoczona, bo rzadko zdarza mi się czytać, tak prawdziwą, zaskakującą i trudną historię. Bez upiększania, bez łatwych rozwiązań fabularnych, bez drogi na skróty i magicznego happy endu - i żyli długo i szczęśliwie. Tak naprawdę tylko od Lucy zależy jej dalszy los. Nie wszystko można w życiu zmienić, nie każdego można zmienić, nie ma w życiu prostych dróg, bo nasz los jest kompletnie nieprzewidywalny. I dlatego ta książka zrobiła na mnie takie wrażenie. Jest po prostu prawdziwa.



Pod względem językowym Cecelia Ahern jest mistrzynią. Jej warsztat jest jak najbardziej dopracowany, tutaj nigdy nie mam do niej zastrzeżeń. Bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę. Jest kompletnie zaskakująca - jak życie. Główna bohaterka czyli Lucy, jest urocza mimo licznych wad i lenistwa. Cała tragedia Lucy opiera się właśnie na jej lenistwie i kłamstwach, które są wygodne, ale bardzo szybko można się w nich pogubić, co grozi kompletną katastrofą. Świetnie wykreowany został tutaj również drugi plan. Rodzina Lucy, jej znajomi, mężczyźni w jej życiu. Cholera to wszystko jest tak realistycznie przedstawione, że mam wrażenie, że ci bohaterowie gdzieś tam naprawdę sobie żyją. 
Tak, realistycznie przedstawione, ale mamy tutaj również postać kompletnie nierealną czyli Życie Lucy. Życie Lucy jest facetem, który przedstawia się jako Cosmo. Początkowo strasznie zaniedbany pan pod wpływem zmian jakie następują w kobiecie, sam również się zmienia. Do tego jest zabawny, zażarcie broni swojej podopiecznej, ale daje jej też nieźle w kość. Zaskakująca postać, która wnosi nutę magii do tak prawdziwie wykreowanego świata. To mogło się udać tylko Cecelii Ahern, która znana jest z takiego łączenia światów i nie jest to dziwaczne czy śmieszne o nie. Ona robi to tak umiejętnie, że zaczęłam się obawiać, czy w pewnym momencie nie zapuka do moich drzwi moje Życie i nie powie "Weź się w garść. Pomogę ci."
To książka niezwykle wzruszająca, motywująca, pouczająca. Po prostu piękna. 

Elle Kennedy "Błąd"




Elle Kennedy "Błąd"
Cykl: Off Campus t. 2
Tłumaczenie: Anna Mackiewicz
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2016
Stron: 375

Układ/Błąd


Drugi tom z serii Off Campus początkowo nieco mnie rozczarował. Po genialnym, rewelacyjnym i przezabawnym "Układzie" spodziewałam się podobnego klimatu i dużej dawki genialnych dialogów i komicznych sytuacji. "Błąd" jest utrzymany w takim samym uniwersum, czyli w studenckim świecie, gdzie alkohol leje się strumieniami, imprezy są głośne i wymykają się z pod kontroli, a młodość domaga się szalonych czynów i nie do końca rozważnych zachowań. Jest jednak mniej śmiechu, a więcej powagi. I mimo początkowych obaw, że drugi tom nie dorówna pierwszemu, po skończeniu lektury przyznaję, że Elle Kennedy ponownie mnie kupiła, mimo że ta historia tak jak "Układ" powiela mnóstwo schematów - jest jednak zajmująca i jest miłą odskocznią od realnego świata. Książka spełniła więc swoją rolę.

John Logan to seksowny hokeista i najlepszy przyjaciel Garretta, znanego z pierwszego tomu. Nie wikła się w związki, a seks jest dla niego prosty i nie wymaga wyznawania uczuć, czy jakiegokolwiek emocjonalnego zaangażowania. Nie jest to trudne, bo laski po prostu się na niego rzucają. Logan mógłby mieć przed sobą świetlaną przyszłość hokeisty w jednym z najlepszych Bostońskich klubów, jednak życie nie zawsze jest proste i kolorowe. Grace to studentka pierwszego roku, która chciałaby wyjść z cienia przyjaciółki i po prostu dobrze bawić się na studiach, korzystać z młodości. Przypadek sprawia, że ta dwójka niepodziewanie spędza ze sobą sobotni wieczór, co wywołuje lawinę zdarzeń i nieoczekiwanych emocji. Niestety Logan popełnia straszny błąd i traci kontakt z Grace. Po wakacjach postanawia jednak zawalczyć o tę tak inną jak się okazało dziewczynę, jednak ona nie da się tak łatwo ponownie uwieść....

Kennedy znów udało się stworzyć bardzo fajnych, wielowymiarowych i sympatycznych głównych bohaterów, którym kibicowałam. Logan w "Układzie" nie odegrał zbyt dużej roli, ale super że tutaj gra pierwsze skrzypce i jest naprawdę zajmującą postacią męską. Cieszę się, że nie jest to laluś czy bad boy bez rozumu, chociaż początek na to wskazuje. Nie, nie, nie Logan podobnie jak Garrett ma swoją historię, mocne i słabe punkty, ambicje i plany. Elle Kennedy ma talent do tworzenia także żeńskich postaci. Grace moim zdaniem przebija Hannah z poprzedniego tomu. Jest wspaniała, mądra i urocza. O takiej fajnej parze miło się czyta i człowiek nie przewraca z frustracją oczami, że zachowują się jak głupole. Początkowo jednak trochę zniesmaczyła mnie ta pogoń za seksem, podejściem do dziewictwa i ogólnie ten temat. Było tego za dużo. Odniosłam wrażenie, że młodzi ludzie mają tylko jeden priorytet - zaliczyć. Jednak z czasem temat seksu, pojawiał się w odpowiednich momentach, a sceny erotyczne były naprawdę gorące.

Brakowało mi w tej książce takiej lekkości i dowcipu jak w "Układzie". Tutaj żarty i przekomarzania, nie są aż tak rozbrajające, ale może dlatego, że Logan jest jednak porządniejszym facetem niż Garrett. Relacja tej dwójki, początkowo drażniąco opiera się na tematach seksualnych, by z czasem, spokojnie i z rozmysłem zamienić się w coś głębokiego i bardzo pięknego, co bardzo mnie ujęło. Przyznaję, że nie ma czasu na nudę, ale nie chodzi tylko o życie studenckie. Moim zdaniem to dość poważna książka, która porusza poważne i prawdziwe problemy. Nie mamy tutaj do czynienia z naciąganą i idiotyczną dramą. Bohaterowie, nie są również ofiarami jakieś strasznej traumy, po której powinni sfiksować, a nie się za sobą uganiać (jak to się dzieje w innych powieściach młodzieżowych). Nie, tutaj temat jest poważny, dotyczy teraźniejszości, bardzo prawdziwy i to mi się podoba.
Podsumowując - książka mi się podobała, jednak znajomość z Elle Kennedy radziłabym zacząć od "Układu". Wtedy w pełni docenicie "Błąd", który jest fajną kontynuacją, jednak nie z tak lekkim podejściem. Cóż przeczytam z chęcią też kolejny tom, bo czemu nie? Kennedy potrafi oderwać człowieka od rzeczywistości.

Book Tour: Tillie Cole "Reap"



Tillie Cole "Reap"
Cykl: Poranione dusze t. 2
Wydawnictwo Filia
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Rok wydania: 2017
Stron: 404

Raze/Reap


Przetrzymywany przez gruzińskich gangsterów i faszerowany nowym narkotykiem, zmuszającym do posłuszeństwa, 221 nie potrafi już myśleć, działać i żyć samodzielnie. Jest posłuszną marionetką swojego pana, który każe mu zabijać. Mierzący prawie dwa metry, ważący niemal sto piętnaście kilogramów, niezwyciężony w walkach na śmierć i życie mężczyzna skutecznie pomaga szefowi gruzińskiego klanu, trzęsącemu podziemnym przestępczym światem w Nowym Jorku.

Do czasu, aż 221 zostaje pojmany przez swoich wrogów.

Talia Tolstoi marzy, by wyswobodzić się ze szponów trudnej egzystencji. Chciałaby żyć inaczej – zerwać się ze smyczy ojca, jednego z liderów rosyjskiej Braci, i od pracy w brutalnych Kazamatach, rodzinnym interesie zajmującym się organizowaniem walk w klatkach. Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje więźnia swojej rodziny, który przypomina raczej zwierzę, i zaczyna odkrywać w nim człowieczeństwo. Ten potężny, piękny, poraniony mężczyzna przemawia do jej serca.

Jednak nie obejdzie się bez ofiar.
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4064385/reap

Dark Erotic potrafi zaskoczyć. Zdecydowanie nie jest to gatunek dla młodego czytelnika. 
Druga część cyklu Poranione dusze poraziła mnie poziomem brutalności. Już przy Raze uważałam, że autorka w kilku momentach przegięła, jednak to nic w porównaniu z tym co zaserwowała w drugim tomie. Co dziwne ta okropna brutalność i surowość miesza się z ckliwością, naiwnością i słodyczą, która momentami przyprawia o straszne mdłości. Hmmm... dosyć dziwna ta mieszanka i stąd moje mieszane uczucia po lekturze. Tak jakby Cole była koniecznie nastawiona na zszokowanie czytelnika, jednak ujawnia się tutaj przede wszystkim jej natura wielkiej romantyczki. 

Jestem jednak wdzięczna, że Cole poszła swoją drogą i nie zaserwowała nam kolejnego Greyowskiego erotyku, których mam już serdecznie dość. To zupełnie inna, oryginalna historia, chociaż wykonanie w drugim tomie jest dużo słabsze. Jest jednak w tej historii coś co sprawia, że bohaterowie nie znikają po kilku godzinach z umysłu czytelnika. Po zakończeniu przez jakiś czas analizowałam jeszcze tę historię i no cóż... pojawiła się zapowiedź trzeciego tomu i zapewne go przeczytam mimo tego, że nie jest to zbyt ambitna literatura. 
Ucieszyłam się z tego że w tym tomie powraca Raze, który moim zdaniem jest całkiem nieźle wykreowanym bohaterem. 221 nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak Raze poprzednio. Mam jednak zastrzeżenia co do postaci kobiecych - które są za to kreowane na jedno kopyto. Zarówno Kisa jak i Talia to mogłaby być jedna bohaterka - one niczym się od siebie nie różnią. Słabo to wypadło.
Książkę czyta się naprawdę szybko, po prostu się ją pochłania. Historia 221 jest naprawdę ciekawa i chwytająca za serce. Miałam wrażenie, że czytam współczesną i bardzo brutalną historię Romea i Julii. Szkoda, że fabuła bardziej nie rozwija wątku zwaśnionych rodzin. Można było z tego zrobić niesamowitą, oryginalną historię. Szkoda też, że językowo trochę to wszystko kuleje, liczne powtórzenia strasznie mnie irytowały, a od pewnego momentu od tkliwych słówek po prostu mnie zemdliło.
Jest to jednak coś innego jeśli chodzi o erotyki i myślę, że jeśli macie trochę wolnego czasu, chcecie oderwać się od poważnej literatury i nie zastanawiać zbyt głęboko, to jest to dobra pozycja. 


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Cyrysi z bloga: http://cyrysia.blogspot.com
PS. Dziekuję poprzedniej uczestniczce Book Tour za słodki podarunek 




Urodzinowy tag blogowy



Postanowiłam w tym roku poświętować troszkę bardziej swoje urodziny a co :) w końcu to mój dzień, więc czemu nie ? Post powstał zupełnie spontanicznie, odpowiedzi są tym bardziej spontaniczne. To chyba nie jest tag, raczej moja luźna opowieść, co u mnie słychać. Taka kartka z pamietnika. Nie lubię pisać o sobie, ale co tam, jeśli macie ochotę poznać mnie bliżej to zapraszam. Jeśli nie, to jutro wracamy do postów typowo blogowych i będzie kolejna recenzja. Tak na marginesie sierpień bardzo słabo wypadł w moim czytelniczym dorobku. Nowa praca i brak czasu skutecznie ograniczają moje możliwości. Muszę wypracować sobie odpowiednią organizację, by mieć czas i na bloga, bo strasznie tęsknię, a zaległości u Was mam z kilku tygodni :) jutro się tym zajmę.

No dobra to zaczynamy:
Doszłam do wniosku, że jednak mam ulubiony gatunek literacki:
Zarzekałam się wcześniej, że nie mam ulubionego gatunku, ale po namyśle i po tym co ostatnio czytam stwierdzam, że to nieprawda, czas zweryfikować swoje dane. Ostatnio np. przestałam lubić erotyki. Zaczęły mnie denerwować, bo wszystkie pisane są pod Greyowskie jedno kopyto i staje się to już nudne. Najbardziej lubię powieści obyczajowe, romanse (dobre, nie jakieś mdłe historyjki) no i fantastykę, którą kocham od dziecka. Tak, to są moje ulubione gatunki. Nie znoszę poradników - najbardziej na świecie. Taką tendencję widać teraz na blogu - wystarczy zajrzeć pod zakładkę Spis recenzji.

Moje blogowe grzeszki:
Zdradzę Wam pewną tajemnicę - nie mam przygotowanych tekstów na bloga. Jeśli wieje pustką w tym miejscu to znaczy, że nic nie przeczytałam i nie mam gotowych tekstów. Każdy mój tekst tutaj jest zupełnie spontaniczny. Nawet ten, bo wpadłam na pomysł napisania go 5 minut temu. Nie potrafię recenzować książki po kilku dniach. Maksymalny czas odwleczenia recenzji to u mnie dwa dni. Najlepiej teksty pisze mi się zaraz po lekturze, co skutkuje tym, że pełno w nich błędów, które dopiero później wyłapuje i poprawiam na bieżąco :) No i przyznam, że ostatnio zupełnie pochłonął mnie Instagram i to tam jest mnie dużo więcej niż tutaj. Wiecie, krótka forma robi teraz furorę, ale i tak nie zamierzam zrezygnować z blogowej pisaniny. Przy okazji się zareklamuję, a co :) mój Instagram: https://www.instagram.com/miejscedlaslow_blog/

Czego nie przeczytałam...
Mam przynajmniej sześć zaczętych i nieskończonych książek. Wyobrażacie sobie? Nie mam pojęcia czemu tak się stało wcześniej nie miałam takich zaległości, a teraz tu kawałek tam kawałek i tak nie skończyłam żadnej. Może dlatego, że ciągle podróżuję i w każdym miejscu towarzyszy mi inna książka. No cóż postaram się to ogarnąć, ale zaczyna mnie to denerwować, bo już nie pamiętam co w której było i trzeba będzie zacząć od początku.

Sierpień to dla mnie ważny miesiąc
I to nie dlatego, że wypadają dzisiaj moje urodziny. Po prostu co roku w sierpniu w moim życiu panuje jakiś kocioł. Jest wiele imprez rodzinnych, rocznic, obowiązków urzędowych, zmian. Nie mam pojęcia dlaczego w tym miesiącu wszystko się tak kumuluje, ale tak jest. Nie narzekam, lubię zmiany, ale już czekam aż ten miesiąc się skończy, by odetchnąć. Kocham lato, ale lubię też jesień i chłodne wiatry, które już powoli zaczynamy odczuwać. Uwielbiam sierpniowe wieczory.

Czas ucieka zbyt szybko
Powoli zbliżam się do trzydziestki. Gdy byłam mała myślałam, że  w tym wieku będę już stateczną żoną i matką, a dalej fruwam jako wolna duszyczka, bez obowiązków, dzieci i kredytu na głowie. Czy jestem w miejscu w którym chciałabym być? I tak i nie. Z jednej strony, jestem zdrowa, otaczają mnie ludzie którzy mnie kochają, a wszystkie problemy z czasem znajdują swoje rozwiązanie. Jednak mam kilka niespełnionych ambicji i pewien żal za młodością, która tak szybko ucieka. Nie poddaje się jednak i stawiam na pozytywne myślenie!
Do zobaczenia jutro!

Cecelia Ahern "Doskonała"





Cecelia Ahern "Doskonała"
Cykl: Skaza tom 2
Wydawnictwo Akurat
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Stron: 479
Rok wydania: 2017

Skaza/Doskonała

Z niecierpliwością oczekiwałam na kontynuacje losów Celestine North i byłam ciekawa jak autorka Cecelia Ahern, zakończy swoja pierwszą powieść dystopijną. Niestety nie jestem zadowolona. Pierwszą część oceniałam jako bardzo dobrą, ale niestety kontynuacja jest wg mnie znacznie słabsza i mam wrażenie, że niedopracowana. Skojarzyło mi się to z Veronicą Roth, która serie Niezgodna również zakończyła w kiepskim stylu. Moje wrażenie jest takie, jakby Ahern zaplanowała sobie powiedzmy trzy tomy, a skończyło się na dwóch, bo to, bo tamto. No i niestety.

Ciężko zawsze pisze się o kontynuacjach, nie chcę zdradzić za wiele, ale pierwszy tom pozostawił mnóstwo niedokończonych wątków, które można było fajnie poprowadzić. Tutaj mam wrażenie, że pisarka poszła nieco na łatwiznę. Sam zamysł na historię jest super, ale wiele sytuacji zostało moim zdaniem za bardzo uproszczonych, wszystko idzie za gładko, lub kłóci się z porządkiem panującym w tym wymyślonym świecie. W dystopiach zawsze obowiązują jakieś prawa, jest jakaś dyktatura i ucisk i tutaj to wszystko znajdziemy, jednak już przy pierwszym tomie miałam spore wątpliwości. Zasady działania Trybunału i świat w którym żyją Naznaczeni nie jest do końca sprecyzowany. Pewne sytuacje są dopuszczalne, by za chwilę narratorka przypominała, że jednak nie są. No... nie rozumiem do końca tych zasad i drugi tom wcale nie rozwiał moich wątpliwości, wręcz przeciwnie. Zakończenie jest wg mnie przewidywalne i miałkie. Zero emocji. Spodziewałam się większej dramaturgii. Sam język powieści jest jakiś taki płaski, co jest dziwne, bo Cecelia Ahern potrafi czarować słowem. Nie podoba mi się również wątek miłosny, który moim zdaniem jest zupełnie nierealny no i poprowadzony za szybko. Tutaj też jestem zdziwiona patrząc na to kto to pisał.

Nie chcę wspominać tutaj tylko o słabych stronach, bo są i mocne, ciekawe. Przede wszystkim główna bohaterka Celestine, zostanie w pamięci czytelnika na długo. Niezwykła dziewczyna, która przechodzi spektakularną przemianę. Jej hart ducha przyprawia o dreszcze i bardzo ją polubiłam. Przez dwa tomy bardzo się zmieniła, stała się bohaterką i osobą godną naśladowania. Uwielbiam ją, bardzo podoba mi się kreacja tej postaci.
Rozumiem również przekaz Cecelii Ahern. Mam wrażenie, że przez ten cykl autorka chciała zwrócić uwagę na problemy naszego społeczeństwa. Na panującą znieczulice, hejt, wzajemną niechęć bez powodu, brak empatii i logicznego myślenia. Może dzięki temu cyklowi młodzi ludzie będą z większą życzliwością pochodzić do drugiego człowieka. Jest to wartościowa książka, mimo tego że nie podoba mi się samo wykonanie.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i wydawnictwu Akurat!

Pocztówka z Lublina

Hej!
Nie było mnie troszkę, ale już jestem i nic nie zapowiada tego bym znów na dłużej zniknęła. Pomyślałam, że dziś pokażę Wam mój ukochany Lublin. To moje miasto wojewódzkie, miasto które może poszczycić się  wieloma wspaniałymi osobistościami, miasto które zmienia się naprawdę bardzo dynamicznie z roku na rok. Bardzo je lubię, uważam że panuje tutaj niezwykły klimat, a ludzie na ulicach są naprawdę  przyjaźni. Dajcie znać, czy byliście, a może też jesteście z okolic? :)











Wyniki rozdania

Cześć ! W końcu znalazłam chwilę, by przedstawić wyniki rozdania! Bardzo Was przepraszam za opóźnienie. 
Dziękuję wszystkim za udział! Chciałabym każdemu uczestnikowi coś podarować, ale niestety mój budżet nie jest aż tak wysoki :). Dziękuję i zachęcam do udziału w kolejnych konkursach, które będą jak się ogarnę życiowo. Zwycięzca został wyłoniony drogą losowania. O przypisaniu liczby decydowała kolejność zgłoszeń w komentarzach. 
A oto zwycięzca:


Gratuluję Insane Sanity!
Wysyłam maila i na odpowiedź czekam 2 dni. Jeśli jej nie dostanę wylosuję kolejną osobę.

Jeszcze raz dziekuję wszystkim za udział i cierpliwość!

Komunikat w sprawie rozdania!

Cześć!
Tak, wiem, wyniki rozdania miały być w środę, ale mam taki młyn w domu (remont) i robocie (nauka), że po prostu nie mam czasu przeprowadzić losowania. Bardzo Was przepraszam! Jutro postaram się to zrobić, nagram filmik, lub zrobię zdjęcia, by wszystko było jasne i opublikuje wyniki. Proszę Was  o jeszcze chwile cierpliwości !

Book Tour: Sandra Nowaczyk "Friendzone"


Sandra Nowaczyk  "Friendzone"
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2017
Stron: 408

Przeczytałam "Friendzone" i powiem Wam, że tyle myśli wiruje mi w głowie, że nie wiem od czego zacząć. Sandra Nowaczyk jest młodą dziewczyną, młodszą ode mnie o całe dziesięć lat, to sporo. Może zacznę od tego, że cieszę się że wydawnictwa dają szansę młodym autorom, którzy nie poddają się i nie chowają swoich książek do szuflady, tylko je wydają. Napisanie książki i przedstawienie jej czytelnikom to naprawdę odważne posunięcie. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że żeby zostać pisarzem trzeba pozbyć się wstydu, bo pisarz w swojej książce całkowicie się odkrywa. Coś w tym jest. Kiedyś marzyłam o tym, by sama pisać książki, ale nie potrafię. Mam mnóstwo pomysłów, ale gdy próbuję usiąść do pisania mam w głowie kompletną pustkę. Dlatego szanuję pisarzy i tak bardzo ich podziwiam.

"Friendzone" opowiada o dwójce przyjaciół Tate i Griffinie. Znają się bardzo dobrze, są sąsiadami. W pewnym momencie ich przyjaźń zamienia się w miłość, do której żadne z nich nie chce się przyznać. Niedomówienia sprawiają, że ranią się nawzajem. Ten temat jest dość znany, życie pisze różne scenariusze. Pomysł na książkę jest niezły, ale niestety jej potencjał jest tutaj niewykorzystany. Głównym tego powodem jest młody wiek autorki, który odbija się w książce. Sandra musi jeszcze bardzo popracować przede wszystkim nad warsztatem no i nabrać doświadczenia. Autorka ma potencjał i wiele dobrego przed nią, jednak czeka ją jeszcze mnóstwo pracy. Jest porównywana do Estelle Maskame znanej dzięki serii "DIMILY" i tak obie są młode, ale ja nie lubię takich porównań! Nie przepadam za porównaniami i tego typu zabiegami. Każdy pisarz toruje sobie własną drogę. 

"Friendzone" poleciłabym dużo młodszym czytelnikom, ja po prostu jestem na to za stara. Miałam wrażenie, że nastoletnie problemy przedstawione w fabule są po prostu śmieszne, wyolbrzymione, zachowanie głównej bohaterki strasznie mnie irytowało, a przedstawione problemy były jednak błahe i do rozwiązania za pomocą jednej konkretnej rozmowy. Dla mnie za bardzo się to ciągnęło. Sam moment zakochania, też do mnie nie przemówił, jest to naciągane, ale dobra - przymykam na to oko. Nie jestem już nastolatką i mam w tym momencie zupełnie inne podejście do miłości. Młodość rządzi się innymi prawami i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nie chcę przez to zaniżać oceny tej książki, nie zrobię tego, podchodzę do niej w zupełnie indywidualny sposób.

Jeśli jednak mam się do czegoś konkretnie przyczepić (jak to ja) to do sposobu w jaki autorka przedstawia konkretne sytuacje. Drażniły mnie szczegółowe opisy czynności. O co mi chodzi? O to, do czego przyczepiałam się czytając również książki Maskame. Szczegółowe opisy tego co robią bohaterowie spowalniają akcję. Niepotrzebnie autorka skupia się na tym że np. ktoś pije kawę więc: nalewa sobie wody, miesza łyżką, dorzuca cukier itd. Każdy wie jak to się robi, niepotrzebnie skupia się głównie na takich błahostkach przedstawiając kontekst sytuacyjny. Rozumiem, że trzeba zarysować miejsce akcji itd., ale można to zrobić za pomocą bardziej ogólnych zdań, czy umieścić to w dialogu (Sapkowski jest np. mistrzem takiego budowania kontekstu). Nie potrzeba skupiać się na takich drobiazgach, bo drażni to czytelnika i właśnie jak mówię - spowalnia akcję. Tutaj Sandra Nowaczyk musi wypracować taki "złoty środek", by owszem przedstawić sytuację, konkretne czynności, ale nie wdawać się w takie niepotrzebne, nic nie wnoszące szczególiki. 

Co jeszcze... zabrakło mi takiego ,,związania" bohaterów. Nie przekonała mnie do końca ta relacja. Autorka starała się wplątując np. wspomnienia pokazać, że Tate i Griffin, są przyjaciółmi od dziecka i dużo ich łączy, jednak zabrakło mi tutaj jakiejś iskry, głębszej psychologii. Troszkę ten wątek jest niedopracowany. Dostrzegłam jednak starania i jest to dobry początek.
Jeszcze jedna rzecz. Sandra Nowaczyk próbowała wpleść tutaj trochę dramatu - chodzi o relacje Griffina z ojcem, jednak ten wątek został w pewnym momencie spalony, zbyt pobieżnym podejściem do tematu. Można było z niego wyciągnąć dużo więcej, a mniej skupić się na niepotrzebnym dramatyzowaniu w kwestiach miłosnych.
Początek był średni, ale ostatnie 150 stron moim zdaniem całkiem, całkiem. Książkę czytało mi się bardzo dobrze, wciągnęła mnie mimo tych potknięć o których napisałam, a kilka wydarzeń przybrało nieoczekiwany obrót. Lekki styl zdecydowanie zaliczam na plus. Co ważne drugi plan też jest bardzo dobrze przedstawiony i odgrywa jakąś rolę, a nie jest tylko zbędnym tłem i mrowiem anonimowych postaci. To wartościowa książka dla dużo młodszych ode mnie czytelników, propaguje dobre wartości, przedstawia szaleństwa młodości oraz to, co roi się głowach nastolatków.

Jeśli Sandra przeczyta moje tutaj "dywagacje" :) to jako skromna czytelniczka chcę jej powiedzieć, że idzie w dobrą stronę. Trzymam za nią kciuki i proszę, by się nie zniechęcała. Bardzo chętnie przeczytam jej kolejne książki i sprawdzę jak sobie radzi. To naprawdę duży sukces, że tak znane, cenione i dobre wydawnictwo jak Feeria Young, postanowiło dać szansę młodziutkiej autorce. Po prostu szczerze napisałam co myślę i dlaczego tak myślę.
Będę ją  obserwować.
-------------


Za możliwość udziału w Book Tour bardzo dziękuję kochanej Michalinie z bloga
Regulamin Book Tour i wszystkie informacje znajdziecie tutaj. 



Letnie rozdanie - do zdobycia "Sekretne życie pszczół" [ZAKOŃCZONY]

Chciałabym zaprosić Was na obiecywane już długo rozdanie, które ciągle odkładałam i odkładałam aż w końcu się zebrałam. Do wygrania jest książka "Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd, która mnie zaczarowała w tym roku. 

Co trzeba zrobić? Być publicznym obserwatorem bloga i zostawić pod tym postem zgłoszenie:
Zgłaszam się.
Email:
Moja strona:

Regulamin:
1. Organizatorem rozdania jestem ja, właścicielka tego bloga.
2. Do wygrania jest jedna książka Sue Monk Kidd "Sekretne życie pszczół". Książka jest w stanie idealnym.
3. Zgłoszać się można od 07.07 do 17.07. 2017r. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
4. Uczestnikiem jest każdy kto spełni WSZYSTKIE wymienione warunki, czyli jest publicznym obserwatorem bloga i zostawi zgłoszenie pod tym postem.
5. Nie wysyłam książki za granicę. 
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania do 2 dni po zakończeniu rozdania.
7. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
8. W ogóle nie biorę pod uwagę osób, stron które są tylko "łowcami" konkursów. Będę to sprawdzać i ignorować te zgłoszenia, ostrzegam.


Zachęcam do udziału, bo książka jest naprawdę świetna :) MOJA RECENZJA
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka